FRIENDS Fest in London

wpis w: RELACJE | 1

FRIENDS Fest in London

Minął już ponad miesiąc od naszego powrotu z Londynu a ja nie miałam dosłownie chwili, żeby wrzucić Wam tego posta chociaż bardzo tego chciałam! Dzisiaj nareszcie mam dla Was relację z naszej podróży do Londynu na festiwal FriendsFest.

Ten kto mnie zna lub dłuższy czas obserwuje wie, że jestem absolutną fanką serialu Przyjaciele.
Pamiętam jak miałam czternaście lat i pierwszy raz zobaczyłam jeden z odcinków – obecnie mój ulubiony – ten z embrionami- w którym Rachel z Moniką przegrywają swoje mieszkanie i muszą się z chłopakami zamienić. Wiem, że zabrzmi to trochę „tanio” ale Przyjaciele byli ze mną kiedy dorastałam, pomagali kiedy miałam trudne chwile, rozśmieszali i wzruszali. Wszystkie sezony zobaczyłam zdecydowanie więcej niż 10 razy ale co śmieszniejsze ostatni odcinek od początku do końca widziałam tylko raz. Była i jest to świadoma decyzja ponieważ jest to mega smutny odcinek, który teraz najnormalniej w świecie pomijam i od początku zaczynam oglądanie pierwszego odcinka pierwszego sezonu. W poście z relacją ze studia Harry Potter Warner Bros wspominałam Wam już, że cały wyjazd do Londynu to była niespodzianka urodzinowa zorganizowana przez mojego Łukasza. W zamyśle co prawda miał zwiedzanie studia oraz uczestnictwo w Friends Fest niestety na to drugie nie było już biletów. Wiedziałam, że nie odpuszczę tego i zrobie wszystko żeby się tam znaleźć. Miałam ponad miesiąc czasu na zorganizowanie wejściówek. No i się zaczęło… Poszukiwania ruszyły nigdzie nie można było znaleźć biletów wszędzie sold out, sold out. Byłam na tyle zdesperowana, że napisałam maila do comedy central czy nie przewidują jakiejś dodatkowej pulii – niestety nie przewidywali. Pisałam do znajomych mieszkających w Anglii, którzy pomagali mi odnaleźć dostępne bilety i wreszcie się udało! Tydzień przed wyjazdem, kiedy nadzieje powoli słabły dostałam info i bilety były na moim mailu ❤ To nie mogło skończyć się inaczej tymbardziej, że zbiegiem okoliczności znaleźliśmy hotel, który mieścił się 10 min pieszo od parku, w którym odbywał się festiwal.
Na miejscu byliśmy około godziny 18 chociaż nasze zwiedzanie rozpoczynało się dopiero o 20.40, chcieliśmy skorzystać z pogody i światła słonecznego aby zrobić zdjęcia w kilku atrakcjach mieszczących się na świeżym powietrzu. Na samym wejściu pierwsze co zobaczyliśmy to żółta taksówka Phoebe, następnie wielka żółta ramka w której można było sobie zrobić zdjęcie w przebraniu Moniki i Rachel z prom balu lub z czapkami indykami i tabliczkami z najpopularniejszymi kwestiami z serialu tj „How You doing” „we were on a break” czy „ smelly cat”. Zaraz obok mieściła się imitacja kaplicy z Las Vegas gdzie można było przebrać się za rzymianina czy Pannę Młodą. Zaraz obok znajdował się Central Perk z słynną pomarańczową kanapą, gdzie można było usiąść i napić się kawy w kubku Central Perk. Udało nam się uczestniczyć także w mini koncercie wokalistki grającej na gitarze i śpiewającej najpopularniejsze kawałki Phoebe Buffay.
Strefa gastronomiczna to punkty ściśle związane z serialem przyjaciele. Oprócz rozlewni czekolady Mockolata, mamy również budkę z amerykańskimi hot dogami (najpopularniejszy to oczywiście Oh my God) mamy Joey’s pizza i Joey special czyli dwa kawałki pizzy, które mieliśmy okazję zjeść – pycha! Obok strefy znajdował się ogromny ekran na którym wyświetlano urywki najfajniejszych odcinków serialu Przyjaciele. Zanim udaliśmy się na zwiedzanie czekały na nas jeszcze trzy atrakcje. Pierwszą z nich była możliwość odtworzenia słynnej sceny z kanapą, tak zwanej „Pivot”! Obok można było zrobić sobie zdjęcie pod fontanną z parasolkami – temat z czołówki serialu. Na końcu wpadliśmy do sklepiku, w którym oprócz kubków, koszulek, toreb i magnesów było dosłownie wszystko. Ja zdecydowałam się na replikę plakatu z dużego pokoju Moniki i Rachel.
Kiedy nadeszła wreszcie chwila zwiedzania byłam podekscytowana jak jeszcze nigdy wcześniej. Zaraz miałam stanąć na odwzorowanym planie filmowym serialu Przyjaciele. OMG! Na początku przywitał się z nami przesympatyczny przewodnik, któremu bardzo spodobał się mój plecak, który sama uszyłam na tę okazję. Jego wiedza była tak ogromna, że potrafił odgrywać nam poszczególne sceny z odcinków, wymieniał aktorów bez zająknięcia oraz opowiedział kilka ciekawostek o których wcześniej nie słyszałam! Po wstępnej przemowie mieliśmy okazję pooglądać oryginalne akcesoria, które zostały użyte w serialu. Po takim początku nie mogłam doczekać się dalszej części. Pierwszym miejscem było mieszkanie Joey’a i Chandlera gdzie mogliśmy usiąść na rozkładanej kanapie, pogłaskać białego psa, napisać coś na tabliczce na drzwiach wejściowych czy znależć książkę Lśnienie w zamrażalce (prawdziwi fani będą wiedzieć o co chodzi ). Następnie chwila na korytarzu miedzy mieszkaniem nr 19 a mieszkaniem nr 20. Podobno ktoś kiedyś przyniósł tutaj sernik i odtworzył scenę z Rachel i Chandlerem !!! ❤ Po chwili przechodzimy do gwoździa programu czyli do mieszkania Moniki i Rachel. OMG. Dosłownie nie wiedziałam co ze sobą począć, czy robić zdjęcia czy siąść i płakać czy stać i patrzeć. Dosłownie oniemiałam. Poczułam się jak w serialu byłam częścią tej ogromnej produkcji przez te pięć minut mojego życia. Nie obyło się bez zdjęć gdzie tylko się dało oraz nakręcenia mini relacji. Niestety czas był mocno ograniczony i musieliśmy szybko się stamtąd wycofać – a strasznie tego nie chcieliśmy! Ostatnim przystankiem naszego zwiedzania było mieszkanie Rossa. Szczegóły tego mieszkania zostały odwzorowane do perfekcji! Odtworzyliśmy scenę wyskakujących Rachel i Phoebe zza zasłon krzycząć „dangeeer” oraz klasyczne „unagi”. Całe zwiedzanie trwało nie dłużej niż pół godziny ale z ręką na sercu przyznać się muszę, że było to jedno z lepszych 30 min w moim życiu.
Jeśli miałabym podsumować ten festiwal to zdecydowanie dostałby on 10/10 punktów możliwych – może były jakieś drobne niedociągnięcia czy braki natomiast dla takiej fanki jak ja było to mega przeżycie zasługujące na najwyższą ocenę.
A jeśli już o-cenie gadamy to powiem Wam jak wyglądało to z tej strony. Za bilety wstępu upoważniające do przebywania na terenie festiwalu tak długo jak się chce plus wstęp na zwiedzanie pomieszczeń zapłaciliśmy 27funtów/osobę czyli jest to około 125 zł – całkiem przyjemnie jak na taką atrakcję. Dojazd do parku nas nie kosztował nic – ponieważ nasz hotel mieścił się blisko – natomiast zakładając podróż z centrum do miejsca docelowego to jest to koszt metrem nie wiecej niż 3 funty/osoby (wszystko zależy od stref jakie przejedziecie oraz od godziny waszej podróży). Jedzenie wahało się od 4 – 12 funtów gdzie za cztery dostaniecie hot doga a za dwanaście dwa kawałki dużej pizzy. Napoje to ceny mniej więcej 2funty za puszkę, 3/4 za kawę i do 12 funtów za jakieś ciekawe kolorowe drinki. Sklep z pamiątkami to szeroki asortyment i szeroka skala jeśli chodzi o ceny. Można zakupić symboliczną pamiątkę w postaci magnesu, plakatu czy breloczka za 2/3 funty (10/15 zł) ale można kupić także koszulki, bluzy itp za 15/20funtów (75/100 zł). Wszystko zależy od budżetu jaki chcecie przeznaczyć na taka atrakcję 😉 Nas cały wypad dla dwóch osób (bilety, jedzenie, pamiątkowy plakat) kosztowało 70funtów czyli 350 zł. Biorąc pod uwagę ceny polskich festiwali muzycznych gdzie za sam bilet płacisz nawet 600 zł nie mówiąc już o jedzeniu i piciu to zdecyodwanie wolę taki rodzaj rozrywki.

Stylizacja
Nie byłabym chyba sobą gdybym nie przygotowała odpowiedniej stylizacji inspirowanej latami 90. Koszulka z napisem Friends to łup przypadkowy z H&Mu, na to czarna sukienka na cieńkich ramiączkach, chocker na szyję i jeansowa katana na górę. W pasie nerka – bardzo popularna w latach 90, no i nie zabrakło również adidasków. Co prawda bardziej białe trampki/adidasy kojarzą mi się z tamtymi czasami ale nie posiadałam takich w swojej garderobie więc skorzystałam z czarnej wersji . Jak Wam się podoba? 😉

 

 

Jedna odpowiedz

  1. […] na moim kanale na Youtube -> Konstylencja), stworzyć relację z FriendsFest ( LINK -> klik!) oraz z wizyty w Harry Potter Studio Tour London (LINK -> klik!), zrobiliśmy sesję zdjęciową […]

Zostaw Komentarz